Cześć Pączki!
(z góry przepraszam to nie tak. Ja wcale nie sądzę że jesteście w kształcie donut'a..) Nooo! I znów nie mam totalnie pojęcia w jaki sposób mogła bym rozpocząć.. Huh.
de facto dziś faktycznie - miałam pomysł.
Ale on wyparował wraz z moim powrotem do domu (tak tak nie ma to jak skleroza) co mogła bym powiedzieć? Wróciłam dziś niemiłosiernie zmęczona (upał był taki że niemal nie usmażył mi się mózg - ale spokojnie.. i tak było go niewiele.)
Z kolei będąc w kinie zmarzłam niemiłosiernie!
Więc, wróciłam do domu i... no właśnie i co?
I pomyślałam że zrobię coś z resztą - i tak już nudnych - wakacji. (Owszem, owszem.. nudzę się w wakacje - mimo że nie mam czasu na chociażby poczytanie w spokoju dobrej książki?) i co zrobiłam? Wydałam jedyne pieniądze jakie trzymałam na ciastolinę termoutwardzalną.. Co to takiego i do czego służy?
Ciastolina (profesjonalnie chyba MODELINA) jest.. Jak glina! Można z niej rzeźbić przeróżne rzeczy i właśnie tym mam zamiar się zająć! Od długiego, długiego czasu zabieram się do niej jak ludzie pierwotni do ognia.
ZARAZ, ZARAZ!
ten post miał wyglądać troszkę inaczej.. O ciastolinie (przepraszam.. Modelinie) będzie innym razem - na dzień dzisiejszy nawet nie mam żadnej pracy którą mogła bym wam zaprezentować..
(niedobry serwer zmniejsza mi zdjęcia... . n . )
A tak! A jak Wam minął dzisiejszy dzień?



